Święta, a marketing

Wszyscy, którzy mają kontakt ze środkami masowego przekazu, a w szczególności ci, którzy oglądają dużo telewizji mogą zauważyć, że spoty reklamowe zaczynają niezwykle wcześnie traktować o Świętach Bożego Narodzenia.

Na dobrą sprawę, marketing zaczyna bazować na odległych jeszcze świętach już w listopadzie. Kiedy tylko minie okres zadumy, a z marketów znikną znicze oraz kwiaty, na ich miejsce wchodzą ozdoby świąteczne, bombki, czekoladowe Mikołaje, czy światełka choinkowe. Możemy tu wyraźnie zaobserwować, iż koncerny starają się zarobić jak najwięcej pieniędzy, wręcz na siłę wydłużając tak zwany okres świąteczny. Czy te działania są uzasadnione?

Zapewne tak. Dziedzina handlu nie lubi "przestojów", oczekuje ciągłego ruchu, nowych możliwości. Dzięki temu ma więcej czasu, na wykreowanie w nas potrzeby zakupu danego produktu. Jednak czy jest to dobre dla konsumenta? Nie wydaje mi się. Takie działania mogą nie tyle irytować, co nawet męczyć. Okres świąt traci swój urok, ponieważ staje się zbyt skomercjalizowany.